WIERSZE DANUSI RUMINSKIEJ

Groom’s Birthday, 5-29-08

AAA+++ If there is anything worth doing in the world

Three Years Versus Infinity....

Orlando, Gwiazdka ’ 07

Sheldon's Birthday 2007

Valentine’ Day, 2007

Orlando, Gwiazdka ’ 06

CHRISTmas , CHRISTmas , CHRISTmas _’ 05
Sheldon's Birthday 2006
A_Getaway

Blanchard_Park
My aquarium
Latarnia
Tropikalny  Pałac
In Memmory of  Jesse

 

Kochanej Mamie w Dniu Święta Matki, 5/26/06

W Dniu Matki, zamiast zapachu kwiata,
- symbolu wdzięczności za matczyne lata,
Wysyłam prezent i słowa tego wiersza
I pragnę powiedzieć, że jesteś Pierwsza. 

Pierwsza, która ujrzała me niemowlęce oczy,
Pierwsza, gdy poznawałam świat uroczy,
Pierwsza, gdy uczyłam się stron elementarza,
Pierwsza, która tuliła mnie po wizycie u lekarza.

Pierwsza, gdy przekroczyłam próg swiątyni Boga,
Pierwsza, emanujaca ciepło gdy przyszła zima sroga.
Pierwsza, dająca ukojenie gdy nadeszły trudne chwile,
Pierwsza w mym sercu, choć dzielą nas takie mile. 

Jakie wersety oddadzą smak Twojej miłości; próba marna,
Nic nie jest lepsze jak chleb z twoich rąk i polskiego ziarna.
Jak ogromny bukiet ułożyć, by to pięknie przekazać?
Nie starczy kwiatów, by wielkośćTwego serca ukazać.

To My Dear Mother on Mother’s Day, 5/26/06

On Mother’s Day, instead of scent of a flower,
- a symbol of appreciation for maternal power,
I send a present and a poem to express your best,
And to say that You, Mom, have been the First .

First One, being able my infant eyes to see,
First One when I leant the pages of ABC.
First One, who introduced me into the world.
First One, who hugged me when I badly felt. 

First One, who brought me into God’s temple,
First One, who taught prayers and set example,
First One, soothing, over the ocean, being beloved.
First One in my heart; miles don’t diminish my love.  

What stanzas would show the taste of your being First,
Yet bread out of your hands and Polish grain is the best.
How many flowers shall I pick up to express your art?
Never enough flowers to show magnitude of your Heart.

 

 

 

Orlando, Gwiazdka’04

Słoneczny pejzaż zmienia swe tropikalne oblicze
Gdy wigilijny poranek budzi się wraz ze mną na Florydzie.
Lameta niczym śnieg pokrywa palmy; Boże Narodzenie idzie,
Czy dziś zdarzy się cud i głos Jezusa ze stajenki usłyszę?

Ta sama gwiazda na niebie wyznaczy nam wigilijny czas,
Tu słońce jeszcze wysoko, u Was wieczór, jakże rozjaśniony.
Dzień, noc to jedno gdy miłością Jezusa świat jest połączony.
Oto cud Bożego Narodzenia; Bóg rodzi się w sercu każdego z Nas.

Nie trzeba jechać do Betlejem, stajenka w sercu tkwi,
Jaki przygotowałam Dzieciątku żłobek?
Czy na wzór trzech Króli, oddaję pokłon Jezusowej czci?
Pragnę być choć Pastuszkiem, rzucić dorobek,
Podążyć za gwiazdą gdzie kolęda „Bóg się rodzi" brzmi.

 

Esencja matczynej magnolii 

Orlando, Dzień Matki’04 

Dostojne, śliczne magnolie witają dookoła ogrodu,
Ich subtelny zapach roznoszą liście wirujące,
przyciagają swymi kwiatami jak pszczoły do miodu,
Emanują piękno jak Matka tuląca dziecko płaczące. 

Czasami marzę, by zapłakać sobie, może usłyszy mnie Mama,
Podejdzie do córki i napoi duszę głębokim spojrzeniem.
Zamiast na Mamę, patrzę metaforycznie na magnolie sama,
To piękno matczynej natury, może napełni mnie natchnieniem? 

Esencja kwiatów magnolii jest źródłem matczynej piękności,
Życiowego skarbu, ciepła, subtelności, gracji i wołaniem echa.
Przez pryzmat magnolii, czuję promyki Matczynej miłości.
Gdy kwiat magnolii się rozwija, czuję jak Mama się uśmiecha. 

Wszystkie moje magnolie zakwitną ślicznie na Dzień Matki,
By każdym swym płatkiem podziękować za lata matczynego bycia.
Usypię z płatków kwiatów dywan do progu Domu Matki,
Wiatr zapuka do drzwi, by wręczyć choć kropelkę esencji mego życia. 

 

 

MATCZYNY PŁATEK RÓŽY

Śpiewajmy dziś hymn wesoły,
Bo Dzień Matki jest obchodzony.
Chórze dostojny, bardzo proszę,
Strójcie instrumenty, które zaraz wniosę.
Podam gitarę, flet i wiolonczelę
A fortepian zagra piosenkę jak nowelę.
Tematem noweli będzie Matka,
Ta najwspanialsza, wymarzona jak z płatka.
Płatek róży, który wciąż choć ususzony
Jest między kartkami w książce ułożony.
W książce mego życia,
Na każdej stronie, w każdej chwili bycia.
Płatek nigdy nie traci piękna i blasku,
Tak jak w mym sercu miłości odblasku.
Róża ślicznie kwitnie na polskiej ziemi,
A florydzkie słońce niech dodaje Jej promieni.
Każdego poranka otwieram nową książki stronę,
W płatku widzę różę ukojoną.
Kwiat ten daje mi siłę i dużo radości,
Bym i ja kwitnęła na wzór Matczynej Piękności.

*********

Orlando, kwiecień 23, 2004

W dniu Imienin, dedykuję ten wiersz Jurkowi,

Ze szkolnych czasów znanego chemika - „fotografistę"
Pamiętam Jurka w „łazienkowej"ciemni przy zdjęciach.
I upamiętniającego życie z aparatem w ręku, kamerzystę.
Wiele scen utkwiło w pamięci i czarno-białych ujęciach.

Od młodych lat ujawniał się również talent kupiecki,
Raz nawet w czasie „aukcji", pojawił się akcent radziecki.
Gdy za pięć złotych poszło rewolucyjne zdjęcie o Leninie
Z eksponatów przechowywanych pod kluczem w witrynie.

Nikt nie wiedział, że klucz ten jest pod stojakiem na kwiat.
Ale ogromne szczęście, że miałam dostęp do klucza wiedzy,
Gdy przy logarytmach i całkach pomagał mi mądry Brat,
To żaden problem -prawo Archimedesa czy rozwiązanie macierzy.

Klucz mądrości i wyobraźni przekazuj na nowe pokolenia,
Niechaj talenty dalej idą w naukowy świat.
Życzę Tobie w dniu Imienin realizacji marzenia,
By inni czerpali inspirację z takiego przykładu jak mój BRAT.

A ponad to, ten cukierek z przedszkola pamiętam do dziś,
Którym podzieliłeś się z nami; jego smak wciąż wiruje jak liść.

*********
ALINKA

Orlando, 16 czerwca’04

Pozwól, że w dniu Twych Imienin ujawnię swoje marzenie,
byś zamieniła się w motyla, i skrzydła wysoko wzniosła,
Zawitała w słoneczne, tropikalne florydzkie schronienie,
Gdzie wielką radość i uśmiech byś nam przyniosła.

Pozwolę sobie pomarzyć w ten uroczysty dzień bez żadnego lęku,
że może wracając do domu z pracy zobaczę pięknego Motylka,
który zmęczony długą podróżą przez ocean usiadł na magnolii pęku.
Widząc mnie, zmienił swą postać i spod skrzydeł ukazała się Alinka!

Pod płatkiem magnolii schowałam klucz do domu dla Ciebie,
bo wierzę, że marzenia się w końcu choć po części spełniają,
I pewnego Dnia może nam być razem wspaniale jak w niebie.
Tymczasem, nie potrzebuję aniołów; patrzę jak motyle fruwają!

Dziś uczyńmy motylkowe święto, i mi skrzydeł przybyło,
wybiegam z pracy brawurowo, lecę jak szybowiec h-way'em,
by spotkać na jawie Motylka, o którym mi się śniło.
Niech ta chwila trwa wiecznie, nie chce tylko żyć wspomnieniem.

*********
ALINKA

Orlando, 16 marca 2004

Czterdzieści cztery brzmi magicznie nie tylko w literaturze.
Wprowadając scenerię o podłożu romantyczno patriotycznym.
Niosącym pragnienia, znaki, marzenia unoszące skrzydła w górze
Konrad Wallenrod pozostaje nadal bohaterem symbolicznym.

Zastępuje go w życiu nie tylko na dziś Siostra moja Alinka,
Obchodząca Urodziny, te magiczne czterdzieste czwarte.
Pamiętam Ją z długimi warkoczami jako mała dziewczynka,
Uśmiechnięta z pięknymi dziurkami w policzkach radości warte.

To połączenie małej uśmiechniętej dziewczynki jak kwiat
I inspirujacej, pełnej mądrości życiowej, rozwagi Kobiety,
Niech nadal bohatersko idzie przez życie, niosąc radość w świat.

W Twój magiczny Dzień,
Z „magic"znego Orlando,
Życzenia i uściski przesyła
Dancia i Jesse

*********

Kochanej Mamie w Dniu Imienin, 3/25/04

Patrząc na rozłożystą jeziora pustynię
Upajam się szumem delikatnych fal.
Podziwiam słoneczna natury krainę
Przy spiewie ptaków sięgam wzrokiem w dal.

Kukułczy odgłos niczym matczyny, opiekuńczy głos
Wprowadza mnie w atmosferę rodzinnego progu
Serce wysyła promyki miłości rozłożyste jak wrzos
Widzę upiększone kwiatami matczyne ślady ogrodu.

Natura jak Matka towarzyszy w codziennym dniu,
Otacza opieką i daje zródło życia każdemu z nas,
Wieczorna kropelka deszczu jak Matka upaja do snu.
Czując oddech Matki, budzę się rankiem w pogodny czas.

Dziesiejszego ranka spieszę z życzeniami pod Matczyny Dach,
Cudownej jak przyroda, obecnej wszędzie jak natura bycia,
Komponującej nuty życia, melodię spiewaną przez wiatr.
Dostojnej jak Róża, ta Królowa kwiatów i mego życia.

*********

Kamila

Głos tak ciepły i miły, twarz niosąca uśmiech dla świata,
To piękne ślady, które pozostawiły poprzednie lata.
Mocny utkwił we mnie wizerunek do dzisiejszej chwili,
Pięknej, subtelnej, inteligentnej dziewczyny – Kamili.

Wojażowałyśmy razem wiedząc, że przygoda czeka,
Błyszczący lazur wody, promyki słońca na policzkach,
Wzbogaciły nasze życie -- ale teraz smutno bez czlowieka.
Nie zastąpią mi Kamili samotne wędrowki po uliczkach.

Spogladam na zdjęcie w romantycznym Carcasone,
Słyszę doniosły głos fali na atlantyckiej plaży.
Widzę szwajcarskie wierzchołki potężne jak dzwon.
Duchowość w pirenejskim Lurde, o jakim serce marzy.

Niechaj bogactwo Twego wnętrza i doświadczenia
Poprowadzą Cię w życiu na wierzchołki góry,
Góry z której roztacza się piękny świat marzenia,
Zza widnokręgu którego widać naszego domu mury.

Kamili, za której pogodną, wędrowną duszą tęsknię,
dedukuję ten wiersz.

*********

W dniu uroczystości
Ojca Benedykta,

wiersz dedykuje
Polonia w Orlando

Szkaplerz, kaptur i tunika przepasana skórzanym pasem,
To wizualne atrybuty Ojca Karmelity utkwione przez lata.
Rdzeń duszpasterza to duchowość wzbogacana czasem,
Charyzmat promieniujący z otwartego serca dla świata.

Bóg zesłał nam na Florydę Ojca Benedykta jako Kapelana,
Nie potrzebna była tunika, by poznać tożsamość Karmelity.
Przejawia się ona w wartości religijnej, która jest utwierdzana.
Przez karmelitańskie pryzmaty, Orlandzka Polonia jest zjednana.

W 21-wszą rocznicę radosnego dnia święceń Kapłańskich,
W lipcowe dni, urodziny i imieniny Ojca, upamiętniające
Zbieramy się, by podziękować za strumień łask Pańskich.
Za to, że Bóg i Ojciec Karmelita daje nam dni prorokujące.

Przez wiele lat pozwól nam radować się Twym posłannictwem,
By wartościami karmelickimi zjednać Rodaków w jedną Rodzinę.
Cieszmy się naszym wspólnym imigracynym dziedzictwem,
Byśmy razem na Florydzie radośnie przeżywali każdą godzinę.

 

 

Ekscelencji Biskupowi,
Wiersz dedykuje

Rodzina polonijna przy Kościele św. Józefa

Orzeł wzbija się nad niebieskie niebo przeplatane chmurami
Przypominając ojczystą, polską ziemię i amerykanską krainę
Przejawia symbole wspólnych wartości i więź między narodami
Barwy czerwone, białe i granatowe łączą naszą wspólną Rodzinę.

To co głęboko tkwi w naszych sercach to kamień węgielny życia
Łaski płynące od Boga i wiara utrwalona przez polskie pokolenia

Pozwalają nam na kontynowanie katolickiego imigracynego bycia.
Niedzielna msza po polsku wspiera też nasze imigracyjne dążenia.

Dziś Bóg dał nam piękny dzień, byśmy Eskcelencję Biskupa witali.
Śpiewamy dla Niego symboliczną, polską pieśń „Czarna Madonna”,
Przed której obrazem królowie modlili się i dziękczynienia składali.
I my pragniemy podziękować Ekscelencji za dar bycia wśród nas!

Życzymy łask Bożych w dostojnej misji biskupiej i modlimy się,
By kultywować imigracyjne wartości katolickie przez cały czas!

 

 

*********

Czym pachnie Polska?

Polska to radość, życie i ogromne przeżycie
To dzieciństwo, korzenie i fantastyczne wspmnienie.
Ale czy tylko wspomnienie, czy też bieżące istnienie?
Istnieć można wszędzie szczęśliwie
Ale chyba najbezpieczniej na ojczystej niwie,
Żyje się tam w pełni duchowo, emocjonalnie i intelektualnie.
Ale właściwie co i kto tworzy życie
By stale było w rozkwicie?
By fantazja i rzeczywistość
Łączyła się w kwiecistość...
To ja kreuję każdy dzionek,
By był piękny jak zaręczynowy pierścionek...

*********

 

Czym pachnie Floryda?
( W odpowiedzi na ‘"Czym pachnie Polska")


Floryda to magiczne słowo,
Ale czy żyje się tutaj kolorowo?
Raczej pomarańczowo, bo to kraina
Słońca i pomarańczy
I każdy kto tu przyjezdza
Aż z radości tańczy.
Ma tutaj świat Disney, Ocean i plażę
I widoki na wspaniałą zabawę.
Hasło „Fun in the sun" towarzyszy nam.
Ale czy ten fun zakradł się do naszych ścian?
Czy upiększył nasze ściany
Kwiatkami z pięknej polany?
... Gdzie ta polana, gdzie ten wianek z kaczęcy...
za daleko... nie da rady dotknąc tęczy...
Ale czy tam byłoby lepiej nam?
Nie, bo przecież i tu rosną pęki ślicznych róż!
Jesse, pleć proszę mi wianek miłości
Darami i odruchami codzienności!
Ja wzamian zapraszam w życie,
Gdzie Dom to ostoja i piękne przeżycie.
Gdzie pachnie polską łaką i kwiatami
Oraz kulinarnymi darami.
Gdzie może narodzić się nowe życie,
By kontynuować to nasze magiczne,
Florydzkie przeżycie...

*********

 

Markowi za wspaniałe wyniki szkolne,
                                                            Wiersz dedykuje ciocia
Danusia
 

W kołderce zawinięty w moich ciepłych ramionach leżałeś,
gdy wraz z Mamą i Tatą, Rodzice Chrzestni przynieśli Cię do świątyni.
Wówczas  wiarę na całe swe szczęśliwe życie obrałeś,
by duszę wzbogacać wartościami milion razy trwalszymi od piasku na
pustyni.

By swą wędrówkę przez życie wypełniać bogactwem duszy
i wydobywać  z każdej chwili radość jak z kopalni diamenty.
W każdej kropli deszczu czuć ulgę dla suszy
i doceniać budzące się już w tak młodym wieku talenty. 

Dziś mając zaledwie 14 lat wchodzisz na nowy edukacyjny szlak,
podstawówka już za Tobą, wraz z nią głęboko zapuszczone solidne korzenie,
Horyzonty otwarte na świat, choć przed oczyma rozwija się polny mak.    
Symbolizuje walkę w szkole i patriotyczne na obczyźnie żołnierskie
poświęcenie. 

Pamiętaj Konopnickiej poetyckie,  niby trywialne słowa: nauka to potęgi klucz,
dziś mając świadectwo z czerwonym paskiem zdobyłeś dostęp do wielu złóż.
Fruwaj przez gimnazjalne lata jak orzeł wołający z gniazda: ucz się, ucz.
By za parę lat być ambasadorem klasy, Rodziny, Kapitanem szerokich mórz.

 

********

6,00 to nie tylko liczba...
w nagrodę za piękne wyniki szkolne,
wiersz dedykuje ciocia Danusia

 

Wiele lat temu, w scenerii podpoznańskiej, swe pierwsze zdanie układa,
Kiedy zobaczyła małego pieska przy piaskownicy, chce do niego iść:
Zatrzymała się jednak przy oknie i wypowiada: hał, hał - - e, e - -da, da
Pamiętam ten dzień jak dziś, nie wyleciał z pamięci, jak jesienny liść.

Liście fruwają wokół drzew, ulatniając się gdzieś w ogromnej przestrzeni,
Ludzie bliscy, poprzez swe słowa i uczynki zakradają się do naszych dusz,
Zostawiając niezapomniane ślady w sercu i rdzeniu rodzinnych korzeni.
Kasiu..., pamiętam Ciebie doskonale, tak jak babci ogródek pachnących róż.

Nie ważne, o jakie wydarzenie spytasz, rok, miejsce czy datę
Przed moimi oczyma ukaże się śliczna, anielska dziewczynka,
Smukła, uśmiechnięta i z pewnościa naśladująca mądrego Tatę.
Od Mamy też przejęła piękne wartości i wygląd jak Alinka.

Dziś pragnę wyrazić swą radość i pochwałę za szóstkowe wyniki,
Marie Curie-Skłodowska zdarzyła się tylko raz, Któż mógłby ją naśladować?...
Wiele innych kobiet, choć nieprzeciętnych i mądrych nie ma statystyki,
Ale o Kasi rekordach, ciocia Danusia pisze,by szeroki świat mógł się radować!

 

*********

 

Ojcu Benedyktowi
na 20 lecie Kapłaństwa
Wiersz dedykuje
Rodzina Polonijna

 

Ojcu Benedyktowi
na 20 lecie Kapłaństwa
Wierszyk dedykują
polskie dzieci

Kiedy słoneczko rano wstało
Uśmiechnięte do mych drzwi zapukało.
Powiedziało mi wesoło,
Ze dziś radują się wszyscy wokoło.

Nie musiałam nawet pytać dlaczego,
Bo wiem, ze to Święto Duszpasterza Naszego.

Pięknie się ubrałam jako Krakowianka
I po drodze zerwałam kwiatki do wianka.
Oprócz wierszyka ułożyłam bukiecik róży,
By Ojcu dziękować, że 20 lat Panu Bogu służy.

Radość z serc dzieci tak długo promieniuje
Jak Ojciec słowem Bożym nasze życie koloruje!

 

*********

Dla Naszego Duszpasterza:

*********

Wielkanoc

Panie Jezu męką zmęczony
Pod ciężarem naszych grzechów udręczony,
Przyjdź do Nas dziś w Dniu Wielkiej Nocy,
Będziemy radować się z Twego
Zmartwychwstania mocy.
Przez okres wielkopostny przygotowaliśmy się
Do spotkania z Tobą
Poprzez pokutę i wspólną drogę krzyżową.
Z odnowionym sercem
Przy wielkanocnej święconce
O Rodzinie myślimy
I jajkiem symbolizującym nowe życie
Się dzielimy.

*********

Florydzka Korona

Florydzka Korona, czy to miejscowość
Na wzór góry Karmel w Palestynie stworzona?
Polski akcent wszędzie dominuje
Nazwa od Królowej Korony Polskiej owocuje.
Jak głosi tradycja Klasztoru,
Karmel to oaza ciszy i splendoru.
Karmelitańska droga to podróż religijna,
Wybrała się w nią radosna grupa polonijna.
Podróż przebiegła wesoło, atmosfera była miła
A na miejscu gościnę przejęto gdy godzina dwunasta wybiła.
Ojciec Benedykt prowadził Nas przez drogę krzyżową,
Każdą ze stacji w piękną naturę wtopioną.
Było to inspirujące wielkopostne przeżycie,
Pozostające w sercach na długie życie.
A serdeczność Ojców Benedykta, Józefa i Sławomira
Na zawsze w sercach naszych utkwiła.
Po drodze krzyżowej, na pikniku biesiadowaliśmy,
Dziękujemy Sylwi, Henrykowi, Darkowi,
Sebastanowi, że smakołykami się delektowaliśmy.
A dzięki organizacji Gabi na pielgrzymkę wyruszyliśmy.
Wracając autobus był rozśpiewany i zainspirowany
Wspaniałym pokarem dla ducha i ciała

Odwiedzajmy to karmelickie zródło natchnienia,
by podtrzymywać duchowość naszego polonijnego istnienia!

*********

Orlando, Gwiazdka’03

W wigilijny wieczór ustaje nagle przedwiąteczne zmęczenie
Gdy na nas wszystkich zabłysną betlejemskiej gwiazdki promienie
Z nadzieją szukamy zwiastuna pierwszej gwiazdy na niebie
Ale znajdujemy ciepło jej promieni wokół samych siebie.

Choć to już kolejne świętowanie i Betlejem daleko w innych stronach
Wydarzenie z tamtych czasów rodzi się na nowo w naszych Domach.
Zbieramy się przy stole wigilijnym, dzielimy opłatkiem, wspominając
Tych z którymi nie jesteśmy lub Tych, którzy anielskie życzenia wysyłając

Radują się u boku Pana w przestrzennym niebiańskim Betlejem.
Odnajdujemy nadzieję w odkryciu miłości Chrystusa płynącej strumieniem.
Odtwarza się w pamięci dźwięk sani spieszących po śniegu na pasterkę.

Niech radość z dobrej nowiny przychodzącego na świat Jezusa

napełnia nasze serca w każdy dzień 2004 roku,

 

GWIAZDKA

Zaświeciła pierwsza gwiazdka na niebie,
Wszyscy z uśmiechem biegniemy do siebie.
Choć dzieli nas siedem tysięcy mil,
Żaden ocean nie ujmie wspólnych swiątecznych chwil.
Łączymy się myślami i sercem,
Jesteśmy jedną Rodziną
Wraz z Nowonarodzoną Betlejemską Dzieciną.
Rodzina Święta daje nam łaski,
A z żłobka promieniują na nas blaski.
Trwajmy w miłości,
Radujmy się sobą,
Nośmy Jezusa w sercu
I bądźmy chluby ozdobą.
Niech Rok 2003 napełniony będzie
Szcześciem, zdrowiem, pokojem
I rodzinnym rozwojem!

*********

Mojemu Generałowi  
(najdroższemu Tacie)

Uwaga! Nadeszło święto Generała,
Na delfiladę iść bym chciała,
Zatryumfować święto Ojca
I radować się bez końca.
Jakże inaczej mogę zademonstrować,
że w Dniu Ojca pragnełabym
Z Nim jak najdłużej obcować?
Coż, zamiast defilady prześlę
Choć wierszyk krótkawy.
Pragnę wyrazić swe dzięki,
Że przez Ciebie, Tato,
Życie moje ma wdzięki.
Napełniłeś je kolorami i wieloma humorami,
Pokazałeś jak iść przez życie
I humor przedkładać nawet nad smutne przeżycie.
Pracę łaczyć z humorem
I życie rodzinne napełniać splendorem.
Dziekuję Ci Tato za trud i pracę,
Kreśliłeś nie tylko projekty ale i me życie,
Dzięki czemu teraz jestem w rozkwicie.
Jako mała córka siadałam koło Twojego biurka,
By obserwować Twa wspaniałą pracę,
Nie tylko kreślarza ale i Malarza...
Malarza kolorowych pejzaży i rodzinnych wojaży.
Tym razem ja zapraszam do dalekiej podroży,
W krainę słońca, pomarańczy i morskiej zabawy!

*********

DLA KASI

W nocy sporo świeci pięknych gwiazd,
spoglądam na nie i szukam Tej jednej z nas.
Wiem, ze świeci Ona nie tylko nocami,
ale i błyszczy całymi dniami.
Jak Jej na imię?... powiedź horyzoncie szeroki,
bym mogła ujrzeć Jej uśmiech głęboki.

Po cóż pytać...
Przecież każdy wie,
że ta gwiazdka Kasieńka się zwie.
Rozświetliła całą szkołę
i zdobyła ogromną furorę.
Napełniła nas wszystkich ogromną radością
i wzbogaciła życie słodkością.
Ależ i ja pragnę z Nią celebrować
i w uśmiechnietę policzki pocałować.
Pogratulować, ze gwiazdka świeci
nie tylko wśród szkolnych dzieci.
Maluje tęczę na niebie
rozdmuchując chmury za siebie.
Chmury niczym pierze
układają się w niebiańskiej sferze.
Och, tworzą nawet jakąś liczbę..
zobacz proszę...
... tak z przyjmnością głoszę,
to pięć... siedem... siedem ptaków frunie
po tęczowej łunie,
Ciagną za sobą wstęgę rozwianą,
"Całujemy Kasię, naszą Kochaną”

*********

CIĄG DALSZY NASTĄPI WKRÓTCE

POWRÓT  NA  PIERWSZĄ  STRONĘ